Maria Dłuska

Potężny niewidzialny – dlaczego wypowiedziałeś nam wojnę?

Kilka tygodni temu świat zatrzymał. My – zatrzymaliśmy się razem z nim. Powieściopisarka Daria Galant, na swoim profilu fb, napisała wzruszające i jakże znaczące słowa – „Świat stanął a serca ludzi biją coraz szybciej. Z niepewności jutra, z obawy o bliskich, z zaskoczenia, że nagle cierpienie i absurd rozlały się po świecie i płyną z zaskakującą szybkością we wszystkie strony. Celebryci ogłaszają, jak fajnie jest być w domu, fotografując kolorowe klocki i zabawy z dziećmi a czasami pyszniąc się swoim relaksem – czas odpocząć, w końcu? Czy to pociesza, kiedy jeszcze do niedawna gwarne lodowisko zamienione jest teraz w kostnicę a znajoma Włoszka przysyła rano sms-a, w którym pisze, że trudno przechodzi się przez ten tunel straszliwej ciemności, będąc w izolacji i daleko od dobrych wieści o końcu tego dziwnego zła. Co jest właściwe? Współczucie. Współczucie to światło. Obejmuje nas ludzi i pozwala spokojnie wejść w kolejne dni z nadzieją, że wszechobecne cierpienie ustanie”.
W bezsenne noce, by dać upust swoim emocjom, piszę wiersze. W jednym z nich, zatytułowanym pt. „Wróg number one”, napisałam –
dlaczego wypowiedziałeś nam wojnę
i zmieniłeś oblicze naszej wolności
dlaczego sprawiałeś nam dojmujący stan codzienny
z chusteczką antybakteryjną
i myciem rąk kilkanaście razy dziennie
mózg rozpada mi się na kawałki
bo zmuszasz mnie
mikroskopijny wrogu number one
do rozmyślań o tobie
uważasz że twoja korona daje ci na to przyzwolenie?
dziwne uczucie –
pomiędzy niepokojem a logicznym myśleniem
pierwszy raz doświadczam wojny
bez rozlewu krwi
bez lejów w ziemi po wybuchach bomb
od dźwięków słów – duszność… alert… czerwona strefa
tworzą się nam wszystkim leje w psychice
niemożebnie bolesne (…)
Od kilku tygodni zadajemy sobie to samo pytanie – dlaczego tak się stało? Dlaczego dopadła nas pandemia? Podczas nocnych przemyśleń przypominam sobie niedawne spotkanie z Darią Galant – powieściopisarką, poetką, reżyserką, która w Dworze „Olchowe Łąki” w Długosiodle prowadzi ośrodek pracy twórczej. W Klubie przy Studziennej w Ostrołęce prezentowała kulisy powstania swojego najnowszego dramatu pt. „Obłudnicy. Czarcie wesele”, opartego na strukturze opowieści ludowej, którego promocja odbyła się w Gminnym Centrum Kultury w Długosiodle (2018). Spektakl, w którym zagrali jego mieszkańcy, powstał w ramach projektu „Kurtyna w górę – międzypokoleniowe warsztaty teatralno-wokalne”, realizowanego przez Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Gminy Długosiodło, przy udziale Instytutu Darii Galant. Powieściopisarka ukazała w nim współczesne problemy w relacjach międzyludzkich, takie jak – brak etyki, dwulicowość, konformizm, filisterstwo. Podczas spotkania głęboko zapadły mi w pamięć słowa Darii Galant, iż może nadejść taka chwila, „w której człowiek szukać będzie śladów drugiego człowieka”. Wybrzmiały one jak najgroźniejsza przepowiednia. I ta chwila nadeszła. Wyludniły się ulice, kina, teatry, filharmonie, place zabaw, parki, szkoły, uczelnie, kawiarnie, restauracje, sklepy, galerie, bulwary, lasy. A my, zaopatrzeni w maseczki i rękawiczki, uciekamy przed sobą. Człowiek stał się zagrożeniem dla drugiego człowieka. Przygnębiający widok i nieznane mi dotąd uczucie. Przyszła wiosna. Kiełkuje nowe życie. „Miało być pięknie” –
cieszyłam się
że jutro rozkwitną kwieciste sukienki
że myśli pomaluję pastelami
z przewagą wiosennej pistacji
cieszyłam się
że zobaczę w lustrze uśmiech odrodzenia
cieszyłam się…
a dzisiaj… dzisiaj odkażam dłonie nadgarstki klamki
nawet sklepowe witryny widziane z daleka
walczę z bezlitosnym patogenem SARS-CoV-2
jestem zmęczona wsłuchiwaniem się w komunikaty
hipotezy przepowiednie
uciekaniem w przygaszone pejzaże
pisaniem zasmuconych wierszy
o tej porze miało być pięknie (…)
Czuję się jak w koszmarnym śnie. Walczę z potężnym niewidzialnym. Przede mną pusta chodnikowa kostka. Szybkim krokiem przemieszczam się z punktu A do punktu B. Muszę zrobić zakupy. Gdzieniegdzie przemykają ludzie. Przygnębieni. Omijam ich z daleka, nie patrzę w ich smutne oczy. Biegnę do celu. Nie zatrzymuje się. Nie podziwiam nabrzmiałych pąków drzew. Nie zachwycam się obrazem zachodzącego Słońca. Nie ma już Marii sprzed pandemii. Siły obronne organizmu wzmacniam wspomnieniami, odsuwam grafitowe myśli i „Kluczę z kluczem” –
wychodzę z zimy (przed)wyborczej
przeskakuję wiosnę i wchodzę w lipiec
słoneczo-przytulny
zrzucam przerażenie wywołane koronawirusem
płynnie oddycham
jestem niczym motyl rozedrgany między przysiąść – ulecieć
choć wskoczyłam w letnie buty
mam wrażenie że spadam
w czarną dziurę Wszechświata
i nie mogę utrzymać równowagi na uskoku (…)
szukam klucza do obolałej psyche
i kluczę z kluczem wiolinowym
z partytury „Pacyfistki” (…)
wracam do przestraszonego dzisiaj
wracam?
może nigdy stąd nie odeszłam (…)
chce mi się wykrzyczeć nieczyste myśli
nie potrzebny mi konfesjonał
spowiadam się Wszechmogącemu
/Między mną a moim cieniem/szukam słów które przygasły/niczym okwitłe tulipany w nocnej głuszy mojego M-5/brakuje mi ich do sprecyzowania tego co czuję/jestem niespokojna /jakby meteoryt miał zahaczyć o Ziemię/od tygodni trwam w stanie oszołomienia/po medialnych przekazach o wirusie w koronie/może ten stan nasila się z wiekiem/nie wiem – nigdy przedtem nie miałam tylu lat/usprawiedliwiam się przed sobą/szukam pomocy/lecz moje widziadła pozostają tylko moje/nikomu nie są potrzebne/każdy dźwiga swoje skalne bloki/i musi się z nimi uporać (…)
Nic nie dzieje się bez przyczyny. Może świat zatrzymał się – byśmy mogli zastanowić się nad sobą, nad naszym chaotycznym pędem, byśmy zrozumieli, że bez względu na kolor skóry dopadła nas ta sama choroba, że tak samo cierpi nasza psychika i wszyscy jesteśmy śmiertelni. Może świat zatrzymał się – byśmy mogli dokonać przewartościowania i powrócić do niezapisanej bieli naszego początku.
Kiedy świat ruszy z miejsca, musimy wspierać się, być blisko siebie, gdyż nowy świat będzie inny, od tego sprzed pandemii. W trudnym okresie zawieszenia i lęku, staram się wybiegać w przyszłość. Dałam temu wyraz w wierszu pt. „W drodze”, który zadedykowałam mężowi –
dzisiaj
stanie się przeszłością
jurto
zapoczątkuje przyszłość
na peronie dziewiątym spotkamy
NORMALNOŚĆ
targaną niepewnością
w innej rzeczywistości od tej z której odeszła
de facto będziemy wolni
odjedzie ostatni pociąg z przedziałem od – do
kropka odnajdzie swoje miejsce
zamknie koszmar
mięśnie twarzy odtworzą pierworys uśmiechu
dwumetrowy dystans pomiędzy nami
zmniejszy się do odległości znaku
na początku wtrącenia
znów ukryję palce w cieple Twojej dłoni
wtulę się w Twój oddech
mocno przyśpieszony
szybkim rytmem kroków
w drodze po horyzont nadziei
z natarczywym pytaniem
zgniecionym w kieszeni –
czy odrodzi się ZWYCZAJNOŚĆ?
Dzisiaj, w chwilach zwątpienia, przywołuję refren piosenki pt. „Jeszcze nie czas”, do której tekst napisał mój mąż Kazimierz –
Jeszcze w duszy się zieleni,
choć codzienność daje w kość.
Jeszcze się nie poddajemy,
lecz czasami mamy dość.
Wciąż nadzieję taką mamy,
że nam życie szansę da,
że się spełnią nasze plany…
póki trwa, póki trwa.
Musimy wierzyć, że jeszcze będzie pięknie i musimy pamiętać, że na naszej planecie jesteśmy tylko gośćmi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *