Maria Dłuska

Gdy „diabeł się żeni…”

25 listopada 2018 roku, w Gminnym Centrum Kultury w Długosiodle, odbyła się premiera dramatu ludowego Darii Galant pt. „Obłudnicy – czarcie wesele”. Spektakl, w którym zagrali mieszkańcy Długosiodła, powstał w ramach projektu „Kurtyna w górę – międzypokoleniowe warsztaty teatralno-wokalne”, realizowanego przez Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Gminy Długosiodło, przy udziale Instytutu Darii Galant.

Praca nad sztuką trwała kilka miesięcy. Rozpoczęła sie od performatywnego czytania dramatu. Zajęcia prowadzone były przez Darię Galant – autorkę dramatu i zarazem reżysera sztuki oraz przez pedagoga teatru – Agnieszkę Andrusiuk, która czuwała nad stroną wokalno-muzyczną przedstawienia z udziałem aktorów – seniorów, młodzieży i kapeli folklorystycznej „Puszcza Biała”. Na potrzeby sztuki Wioleta Frączak zainscenizowała salę weselną, w której przestrzeni znaleźli się aktorzy oraz widzowie – goście weselni. Charakter wesela podkreślały kolorowe balony, swojskie jadło, odpowiednio dobrane kostiumy i ludowe przyśpiewki. Jak nakazuje tradycja, licznie przybyłych gości, powitała Para Młoda z rodzicami. Sztuka zaistniała też w wirtualnym świecie, dzięki czemu można było obserwować Parę Młodą, w którą wcielili się – Julia Majewska i Czarek Skarpetowski.

Pomimo, iż w dniu przedstawienia nie było zawieruchy (w kulturze ludowej znaczy to – diabeł wesele wyprawia, diabeł lata i ogonem kręci, czorta wesele), tylko mgła wylewała się z pól na drogi, pomimo, iż weselnicy śpiewali, tańczyli skoczne tańce, było wesoło i barwnie – przeczuwałam, że coś się wydarzy. To efekt skrupulatnych przemyśleń Darii Galant nad kompozycją przedstawienia i reżyserskiego talentu pisarki. Po przekroczeniu progu sali, stawałam się jego uczestnikiem, czyli gościem czarciego wesela. A „gdy czart się żeni”, jak mówią słowa piosenki –

W czarcim tańcu
Wicher wyje
Z mocą dmie
Szarpie suknią wiatr – szach, szach
Dziewczę, dziewczę, czy nie strach (…)

W dzikim tańcu – szach, szach, szach
Otwórz oczy! Czy to strach?

Czart się żeni
W czarcim tańcu
Wicher wyje
Z mocą dmie

W dzikim tańcu – szach, szach, szach
Otwórz oczy! Czy to strach?

Niebawem okazało się, że czart ujawnił swoje diaboliczne sztuczki. Goście weselni, choć siedzieli przy suto zastawionych stołach – byli wciąż głodni, choć przednio bawili się – odczuwali wewnętrzny smutek, choć wznosili toasty i życzyli nowożeńcom wszelkiej pomyślności – w głębi duszy odczuwali negatywne emocje. Ujawnili też swoje dwa oblicza, niczym teatralne maski z rysami fałszu i małostkowości. Rodzice Młodej Pary kłócili się o koszty wesela, a nowożeńcy nie byli zafascynowani sobą. Całkowicie pochłonął ich wirtualny świat.

Podczas biesiadowania i wspólnej zabawy w weselnikach nastąpiła metamorfoza. Dostrzegli brak taktu i niestosowność swojego zachowania. Zaczęli otwierać się na drugiego człowieka oraz wychodzić z labiryntu szablonowości i ograniczeń. Postanowili też nauczyć się bycia razem.  Młode małżeństwo także rozpoczęło nowe życie, bogatsze o młodzieńcze przemyślenia.

A wesele? Już odmienione, trwało dalej. Goście biesiadowali i wspaniale bawili się.

Spektakl okazał się niezwykłym pomostem łączącym pokolenia. Seniorzy, w zabawny sposób, pokazali młodzieży piękno folkloru oraz udowodnili, jaką skarbnicą wiedzy mogą być ludowe mądrości, przekazywane z pokolenia na pokolenie.

Daria Galant w swojej twórczości, nie po raz pierwszy, sięga do ludowej skarbnicy – podań, klecht, legend, folkloru. Dawne zwyczaje ukazuje poprzez paletę barw tańca, muzyki, gwary, przyśpiewek, które – z dziada pradziada – są pieczołowicie chronione przed zapomnieniem. Wykorzystuje też symbole. Tak jak w „Weselu” Wyspiańskiego są one nośnikami określonych znaczeń. Wplecione w rzeczywistość pozwoliły pisarce pobudzić u odbiorcy myślenie symboliczne i w nietypowy sposób wyjawić przesłanie sztuki.

Dramat „Obłudnicy – czarcie wesele” stał się swego rodzaje remedium na życie, w którym zło staje się coraz bardziej zuchwałe oraz niepokojąco rozrasta się egocentryzm i samotność. Przyklejeni do smartfonów i zabiegani w codzienności – z oczyma wbitymi w chodnik – często nie zauważamy drugiego człowieka. Mówimy, że słyszymy i widzimy, lecz wciąż jesteśmy ślepi i głusi na to, co wokół nas dzieje się. Często pozostajemy w świecie stereotypów oraz w kręgu chocholego tańca. Tak niewiele trzeba by zmienić nasze życie i społeczność, w której przyszło nam żyć. Wystarczy przyjazny uśmiech, podanie dłoni oraz miłość mieszkająca w naszym sercu, którą możemy podarować drugiemu człowiekowi, jak przysłowiową kromkę chleba. Nie tylko od święta możemy być JAniołami, które potrafią wesprzeć, dodać otuchy i obdarzyć kogoś swoją obecnością.

Daria Galant, zarówno w dramacie „Obłudnicy – czarcie wesele”, jak i podczas dyskusji z czytelnikami podkreśla, jak ważne jest „dystansowanie się do nieprawd i półprawd”, które niczym sępy, krążą nad nami w dwóch światach – wirtualnym i rzeczywistym. Jak istotne jest przewartościowanie myślenia i dążenie do bycia sobą. Akcentuje, jak kluczowe jest budowanie pozytywnych relacji między ludźmi opartych na empatii, życzliwości, szacunku oraz poszukiwanie w życiu tego, co jest najistotniejsze dla nas i co staje się punktem odniesienia do podejmowania życiowych decyzji.

Darii Galant, autorce dramatu, gratuluję doboru tematyki zaczerpniętej z podań ludowych. Zapewne, jeszcze nie raz, pisarka zaskoczy nas nietypową formą przekazu kolejnego dzieła literackiego, które narodzi się w Jej niezwykłej wyobraźni.

2 thoughts on “Gdy diabeł się żeni”

  1. Bardzo dobrze przygotowana panorama
    Sydney , oficjalnej kolebki osadnictwa w Australii.
    Oficjalnej, bo Holendrzy wyladowali na pld-wschodnim wybrzezu juz w XVII wieku ale nie znalezli korzennych przypraw i woleli osiedlic sie na Wyspach Korzennych czyli obecnych Mollucas

  2. Kultura pod strzecha przez duze „K”!
    Zgadniecie gdzie ?
    Tam gdzie olcha i brzoza rosnie ,
    nad Wymakraczem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *