Agnieszka Nawrocka rozmawia z Bartłomiejem Ostapczukiem – opiekunem artystycznym inscenizacji sztuki Eweliny Pawłowskiej „Departament Straconego Czasu”, reżyserem, aktorem, choreografem, dyrektorem i twórcą ważnych projektów teatralnych w Polsce i za granicą.


 fot: Artur Obielecki

Red: Czym jest dla Pana „Departamentu Straconego Czasu” Darii Galant?

BO: Przede wszystkim jest niezwykle mądrym powodem rozważań na temat kondycji współczesnego człowieka. Dróg, które wybieramy i ich nieuchronnych konsekwencji. W dużym stopniu to od nas zależy gdzie znajdziemy się za kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt lat. Czy patrząc na nasze życie będziemy mogli powiedzieć, że nie straciliśmy czasu? To moje pierwsze spotkanie z twórczością Pani Darii Galant, pozostaję pod dużym wrażeniem umiejętności zawarcia tak ważnych myśli w tak esencjonalny sposób. Myślę, że „Departament straconego czasu” powinien doczekać się wielu teatralnych inscenizacji. Mocno wierzę, że tak się stanie.


 fot: Artur Obielecki

Red: A inscenizacja Eweliny Pawłowskiej, nad którą sprawował Pan opiekę artystyczną?

BO: To bardzo wyważona i przemyślana reżyserska propozycja. Nie odwracająca uwagi od tekstu sztuki a dzięki swoistemu minimalizmowi nadająca dramatowi dodatkowego kolorytu, wydobywająca to co znajduje się między tak dobrze napisanymi słowami.
Oglądając spektakl czekamy na każde kolejne zdanie, sytuację, ciąg dalszy. Nie jesteśmy zasypani potokiem tracących na znaczeniu słów. Jako widzowie jesteśmy obecni w każdym momencie i jak wierzę mocno chcemy by sytuacje, które obserwujemy nie stały się naszym doświadczeniem.

Red: Czego poszukuje Pan, jako reżyser i aktor w teatrze?


 fot: Artur Obielecki

BO: Jako reżyser staram się pracować w sposób, który uwzględnia moje założenia inscenizacyjne oraz indywidualność i wrażliwość aktorów. Tylko umiejętne połączenie tych elementów może dać nadzieję na wartościowy spektakl. W teatrze w dużym stopniu operuję formą starając się sprawić aby każdy moment spektaklu był czytelną podróżą przedstawianych postaci oraz widza, którego do tej podróży zapraszamy. Czasami czuję, że im mniej sztuka przypomina rzeczywistość tym bardziej potrafi uchwycić jej esencję. To być może istota teatru formy, który uważnie przygląda się widzowi z niewielkiej odległości.

Jako aktor szukam wyzwań w ramach teatru niewerbalnego, teatru świadomego milczenia, które często okazują się być jednymi z najtrudniejszych aktorskich zadań. Każdorazowa odpowiedzialność by odnaleźć się w przestrzeni poza słowami na tyle wiarygodnie, aby widz poczuł nasze emocje a przedstawiane sytuacje stały się również jego intelektualnym i emocjonalnym doświadczeniem.

Red: Ulubiona scena ze sztuki „Departamentu…”?

BO: Naturalnie pracując nad spektaklem miałem ich kilka, na przykład jedną z ostatnich scen, w której bohaterowie sztuki, mając jak sami wierzą, możliwość zmiany swojego życia, z pasją mówią o tym jak będzie, by po chwili zrozumieć gdzie się znajdują i jaka jest ich rzeczywista sytuacja. To moment w spektaklu, który daje dużo przestrzeni do ukazania tak ważnej emocjonalnie przemiany.


 fot: Artur Obielecki

Red: Który z bohaterów najbardziej Pana irytuje, który przeraża a któremu Pan najbardziej współczuje?

BO: W dramacie Darii Galant bohaterowie sztuki reprezentują o wiele więcej niż samych siebie. Są metaforą społeczeństwa, naszych często nieuświadomionych uwarunkowań i mechanizmów wedle których funkcjonujemy.
Irytującą postacią wydaje się być aktor- celebryta Eryk Sypniewski ze swym egocentrycznym postrzeganiem rzeczywistości. Przerażająca urzędniczka DSC Maria Ułańska, uwięziona w systemie Departamentu choć przecież mająca swoje niewysłowione marzenia. Postać, której współczuję to Adella Frasyna, nie umiejąca znaleźć sposobu wyrwania się z toksycznego związku.

Red: Jakie niesie przesłanie „Departament…”? Co powinniśmy z niego wynieść, zabrać ze sobą do domu, co przemyśleć- wychodząc z teatru?

BO: Zatrzymać się, to samo w sobie jest już ważnym przesłaniem, spojrzeć na swoje życie z większą uważnością by upewnić się, że żyjemy tak jak tego pragniemy. W zgodzie z sobą samym, z innymi, realizując swoje pasje. Myślę, że zbyt łatwo przechodzimy od postawy „Tak będzie wyglądało moje życie” do stanu „No cóż, takie jest moje życie”. Budowanie samoświadomości, oraz nieustanne pielęgnowanie wrażliwości to ogromna wartość. Warto o tym pamiętać by nie powiększyć grona bohaterów Departamentu Straconego Czasu.

Red: Dziękuję za rozmowę

Bartłomiej Ostapczuk: aktor-mim, reżyser przedstawień teatru pantomimy, autor scenariuszy, ruchu scenicznego, nauczyciel. Dyrektor artystyczny Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Mimu odbywającego się w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. Pomysłodawca i założyciel Warszawskiego Centrum Pantomimy oraz Teatru Pantomimy Mimo i Fundacji. Współzałożyciel Europejskiej Federacji Pantomimy. Występował na scenach teatralnych Japonii, Puerto Rico, Stanów Zjednoczonych, Anglii, Niemiec, Chin, Litwy, Rosji, Francji, Izraela, Korei Południowej, Czech, Szwecji, Hiszpanii, Słowacji, Nowej Zelandii, Portugalii.
Więcej informacji tutaj: http://www.ostapczuk.eu/bartomiej-ostapczuk-bio


 fot: Artur Obielecki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *