Agnieszka Nawrocka rozmawia z reżyserem Krzysztofem Zbierankiem o filmie „Raz, jeszcze raz”.

Red: Zakończyły się kręcone w Sopocie zdjęcia do filmu „Raz, jeszcze raz”. Jak Pan wspomina ten okres?

KZ: Reżyserowanie filmu „Raz jeszcze raz” porównuję do rzeźbienia, na przykład w drewnie. Drewno podpowiada często jak je rzeźbić. Dlatego filmowi, tak jak rzeźbie, uważnie przyglądałem się podczas tworzenia. Często film jakby sam chciał się realizować. Podpowiadał mi co należy zrobić. Słuchałem tej intuicji. Tak pracowałem też z aktorami na planie.

Red: Jako reżyser-rzeźbiarz musiał Pan przygotować się do tej pracy, wybrać kawałek drewna oraz narzędzia. Na czym polegała Pana praca przed rozpoczęciem zdjęć?

KZ: Moim zadaniem, jako reżysera, było skonstruowanie scenopisu na podstawie scenariusza, możliwości budżetu filmu i innych utrudnień, których w tym filmie było dużo. Musiałem to zrobić przed rozpoczęciem zdjęć. Scenopis to techniczny plan realizacji filmu, zawierający szczegółowy opis inscenizacji, ujęć i uwag dla aktorów. Dlatego sama praca na planie była już jak „wakacje nad morzem”. Podczas zdjęć czuwałem nad realizacją wyznaczonego planu i pomagałem aktorom w znalezieniu prostoty wypowiedzi a przy tym nie traciłem humoru i dystansu do wszystkiego co mnie otaczało.

Red: Wydawało mi się, że najważniejsza część pracy reżysera przebiega podczas realizacji zdjęć, a nie przed zdjęciami.

KZ: Film zacząłem reżyserować pisząc scenopis, czyli jeszcze przed zdjęciami. Na planie zdjęciowym filmowałem to, co wymyśliłem wcześniej. To scenopis zdecydował w dużym stopniu jaki będzie film „Raz, jeszcze raz”.

Red: Wróćmy na chwilę do Pana pracy z aktorami.

KZ: W pracy z ekipą i z aktorami starałem się uwolnić podświadomość. Trzymałem się scenopisu i zasad reżyserskich aż podświadomość doszła do głosu. Powodowało to dyskusje z aktorami i współreżyserem filmu Pawłem Czarzastym. Zmuszało też do słuchania moich uwag, a mnie zmuszało do słuchania uwag aktorów i Pawła. Może to wydawać się stratą czasu, ale tak nie było. Tak tworzyłem kreatywność z aktorami i Pawłem. Celem była prawda na ekranie.

Red: Prawda, która musiała zostać nakręcona w bardzo krótkim czasie.

KZ: Film zrobiliśmy w 22 dni, właściwie w 22 noce, bo prawie cała akcja filmu dzieje się podczas jednej nocy w Sopocie. To było duże wyzwanie dla ekipy filmu i aktorów. Wymagało dokładnego przygotowania się do zdjęć. Pierwszy plan zdjęć, przygotowany bez mojego udziału, zakładał zdjęcia przez 35 dni i nocy. Na spotkaniu z realizatorami filmu producent powiedział, że aktualnie nie dysponuje pieniędzmi na tak długi okres zdjęć. Dopiero kiedy zaplanowałem realizację filmu na 22 dni zdjęciowe i podjąłem się wykonania tego planu wspólnie z Pawłem Czarzastym, producent podjął ostateczną decyzję o realizacji filmu.

Red: Nie było to za duże ryzyko z Pana strony?

KZ: Było to zadanie trudne dla całej ekipy, szczególnie dla pionów produkcji, charakteryzacji i pionu operatorskiego. Największy problem mieliśmy z wyborem operatora filmu, bo wiedzieliśmy co chcemy widzieć na ekranie a proponowani operatorzy „bali” się realizować film w tak krótkim czasie. Utrudnieniem był też sposób realizacji zdjęć, bo cały film miał być robiony kamerą „z ręki”. Szczęście dopisało nam i zjawił się młody operator Jakub Stolecki, któremu spodobał się scenariusz, sposób realizacji filmu i obsada aktorska. Chciał zrobić ten film.

Red: Jak widać szczęście sprzyja odważnym. Proszę powiedzieć, skąd wziął się pomysł na film i o czym opowiada?

KZ: Pomysł zrealizowania filmu powstał podczas spotkania po trzydziestu latach dwóch uczniów tej samej podstawówki w Sopocie: Grzegorza Fobki i Pawła Czarzastego. Grzegorz Fobka, właściciel firmy budowlanej w Sopocie, w czasach szkoły średniej realizował amatorskie filmy z kolegami. Marzył wówczas o robieniu profesjonalnych filmów. Marzenia nabrały realnych kształtów po przypadkowym spotkaniu z Pawłem Czarzastym, który miał już za sobą doświadczenie filmowe. Narodził się wówczas pomysł realizacji filmu o męskiej przyjaźni.
Na jednym z castingów zapytano mnie o czym jest ten film. Odpowiedziałem, że o czterech kumplach którzy mają po 40 lat i przyjechali na wieczór kawalerski do Sopotu. Pytająca mnie kobieta powiedziała, że pewnie będzie to film z męskim, dosadnym słownictwem, z brutalnymi scenami i seksem.

Red: Bo tak zazwyczaj kojarzą się męskie filmy.

KZ: „Raz, jeszcze raz” to film o przyjaźni pięciu kumpli kiedy mają 18 lat i kiedy mają 40. Po zdanej maturze ich drogi rozchodzą się na dwadzieścia lat. Dopiero po dwudziestu latach cała piątka ma szanse zobaczyć się na wieczorze kawalerskim Kamela, jedynego z nich, który został w Sopocie. Kamel ginie jednak w wypadku samochodowym dzień przed swoim wieczorem kawalerskim. Kumple postanawiają, że wieczór kawalerski jednak odbędzie się. Po to przyjechali do Sopotu.

Red: Jest trup. A co ze wspomnianą nagością i brutalnością?

KZ: W filmie nie ma nagości, nie ma brutalności. Jest jeden pocałunek. Pierwszy pocałunek chłopaka z dziewczyną na molo w Sopocie, kiedy mają 18 lat. Jest przyjaźń i jest miłość. I jest walka z mafią.

Red: Zaprosił Pan do obsady gwiazdy polskiego filmu i debiutantów.

KZ: Na początku w filmie były prawie tylko męskie role. Dlatego wymyśliłem boks kobiecy. I zaproponowałem zagranie ról aktorskich w filmie byłym mistrzyniom świata: Iwonie Guzowskiej i Agnieszce Rylik. Długo nie mogłem zdecydować się komu powierzyć rolę młodej bokserki. Przeglądając Internet znalazłem zdjęcia wytatuowanej dziewczyny. Obejrzałem wywiady z nią. Miała charakter potrzebny bokserce, ale nie miałem do niej kontaktu, bo nie była aktorką. To była Monika Miller, wnuczka premiera Leszka Millera.

Red: W jaki więc sposób udało się Panu do niej dotrzeć?

KZ: Zadzwoniłem do centrali SLD z prośbą o kontakt do premiera. Otrzymałem jego adres mailowy i napisałem maila z prośbą o umożliwienie kontaktu z wnuczką. W ciągu godziny premier osobiście odpisał. I tak Monika znalazła się w obsadzie filmu. Iwona Guzowska rozpoczęła z Moniką treningi kilka miesięcy przed zdjęciami. Każdego dnia czekała ją zaprawa fizyczna i trening bokserski.

Red: Ale to dopiero część obsady filmu.

KZ: Po decyzji o zaangażowaniu do filmu byłych mistrzyń świata i Moniki rozpocząłem w Trójmieście castingi, które trwały trzy miesiące. Przy angażowaniu aktorów i pracy z nimi korzystałem z doświadczeń wielu reżyserów, z którymi pracowałem na planach zdjęciowych. Dlatego efektem castingów jest zaproszenie do udziału w filmie m.in. Katarzyny Figury, Daniela Olbrychskiego oraz aktorów nieprofesjonalnych.

Red: Co kryje się za tytułem filmu „Raz, jeszcze raz”?

KZ: Tytuł filmu wymyślił producent Grzegorz Fobka. To tytuł jednej z piosenek Kobranocki, zespołu który zagrał w filmie. Słowa piosenki oddają klimat filmu.

Tylko raz, jeszcze raz
powiedz że kochasz mnie
jeszcze raz że kochasz
Tylko raz, jeszcze raz
powiedz że kochasz mnie
jeszcze raz że kochasz 

Red: „Raz, jeszcze raz” jawi mi się jako obraz, gdzie rzeczywistość postaci i wyobraźnia reżysera spotykają się na jednej płaszczyźnie, jaką jest fabuła filmu. Czy w filmach nie jest jak w snach, a reżyser jest ich autorem?

KZ: Dla mnie film to rodzaj snu. Obrazy senne są zróżnicowane i interesujące. Sen jest przerażający lub piękny. Niesie emocje i angażuje nas. „Raz, jeszcze raz” opowiada prawdziwą historię pięciu kumpli z Sopotu. Myślimy, że to sen a to historia oparta na prawdziwych wydarzeniach. Prawdziwi bohaterowie tego filmu żyją. Dlatego aktorzy grający ich postacie mogli spotykać się z nimi i czerpać inspiracje do tworzenia ról. A czy film będzie jak sen zobaczymy w kinach jesienią 2019 roku.

Red: Z niecierpliwością oczekujemy jego premiery i dziękuję za rozmowę.

 

Raz, jeszcze raz – ekipa filmowa.

Reżyseria: Krzysztof Zbieranek, Paweł Czarzasty
Scenariusz: Marcin Graj
Zdjęcia: Jakub Stolecki
Scenografia: Piotr Jurek
Dekoracja wnętrz: Monika Ostrowska
Kostiumy: Kornelia Czereda
Dźwięk: Karol Szykowny
Charakteryzacja: Edyta Szarfemberg
Kierownictwo produkcji: Paweł Wolff
Producent wykonawczy: Paweł Czarzasty
Producent: Grzegorz Fobka
Produkcja: Sfilmowani Sopot
Obsada aktorska: Bartek Kasprzykowski, Wojciech Błach, Bartosz Żukowski, Arkadiusz Janiczek, Katarzyna Figura, Daniel Olbrychski, Piotr Cyrwus, Joanna Moro, Aleksandra Szwed, Monika Miller, Rafał Mroczek, Marcin Mroczek, Jacek Fedorowicz, Iwona Guzowska, Agnieszka Rylik.

Źródło:
www.filmpolski.pl

Zdjęcie: Krzysztof Zbieranek- reżyser
fot: Piotr Wittman
Zdjęcie publikujemy dzięki uprzejmości produkcji filmu „Raz, jeszcze raz”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *